Dla kogo edukacja obywatelska?

Czy uczestnictwo w życiu publicznym naprawdę interesuje współczesnych ludzi? Czy wszyscy chcą i mogą się angażować? Na te i inne pytania związane z edukacją obywatelską próbowaliśmy odpowiedzieć podczas niedawnej konferencji NECE. Siła obywateli – wyrównywanie szans poprzez edukację obywatelską. Jak dotrzeć do grup z ograniczonym dostępem do edukacji?

Konferencja odbyła się dniach 17-19 listopada 2011 roku w warszawskiej Fabryce Trzciny. Trzydniowe obrady ściągnęły z całego świata gości, którzy pracują w obszarze edukacji obywatelskiej i w jakiś sposób związani są z NECE.

NECE (Networking European Citizenship Education) to międzynarodowa sieć organizacji pozarządowych i rządowych, które zajmują się edukacją obywatelską. Głównym tematem tegorocznej konferencji było docieranie z edukacją obywatelską do grup, które mają mniejszy dostęp do edukacji w ogóle. Okazało się, że temat jest naprawdę gorący i wzbudza wiele kontrowersji zarówno wśród edukatorów, jak i przedstawicieli nauki, czy instytucji rządowych.

Edukacja obywatelska – dla kogo?

panel dyskusyjny Podczas konferencji dyskutowano nie tylko o tym jaka powinna być edukacja obywatelska, lecz przede wszystkim czy w ogóle jest potrzebna, czego ma dotyczyć, jak i do kogo ma być kierowana. Już panel otwierający konferencję pokazał, że tradycyjne podejście do tematu edukacji obywatelskiej wymaga zmian. Potrzeba ta dotyczy zarówno szalejącego na świecie kryzysu, jak również ogromnych zmian społecznych związanych między innymi z globalizacją i powszechnym dostępem do internetu, a tym samym do informacji.

Często nawet znaczenie używanych słów jest różne dla obu stron dialogu – dla edukatorów i, na przykład,  dla młodzieży którą mają edukować. Często słowa „polityczny” czy „publiczny” nie są dla ludzi interesujące, nawet dla ludzi, którzy są realnie zaangażowani politycznie i publicznie, równocześnie nazywając swoje działania zupełnie inaczej. Dlatego warto obserwować gdzie są ludzie, czym się zajmują i pracować z tym, co jest dla nich interesujące, a nie oczekiwać że sami przyjdą do nas i poproszą o naukę na temat możliwości obywatelskiego zaangażowania.

Stare wzorce zaangażowania politycznego i obywatelskiego tracą na znaczeniu lub są modyfikowane. Obowiązujący od wielu dziesięcioleci model demokracji przedstawicielskiej przestaje zdawać egzamin, a co za tym idzie związane z nim podstawowe mechanizmy zaangażowania obywatelskiego stają się coraz mniej popularne. Tematy te należy rozważyć również z punktu widzenia edukacji obywatelskiej.

Edukacja obywatelska – po co?

Benjamin Barber, którego wykład otworzył konferencyjne debaty, odnosząc się do masowych protestów „oburzonych” na całym świecie, zadał jedno zupełnie zasadnicze pytanie dotyczące edukacji obywatelskiej: „Dlaczego ma ich to obchodzić?”  Czy protestujący w wielu krajach świata ludzie są zainteresowani innym zaangażowaniem w życie publiczne poza wyrażaniem swojego niezadowolenia na ulicy? Po co mają głosować na swoich przedstawicieli, skoro ci zawiedli ich zaufanie?

Kluczowe w tym kontekście wydaje się również pytanie o jaki rodzaj aktywności obywatelskiej nam chodzi. Ludzie protestujący są przecież jak najbardziej aktywni, a równocześnie przeciwstawiają się panującemu porządkowi – czy to jest zachowanie obywatelskie czy nie? Czy tego chcemy prowadząc działania edukacyjne, czy wręcz przeciwnie takie zachowanie jest tym, czego chcemy uniknąć?

Powyższe pytania towarzyszyły nam podczas kolejnych dwóch dni obrad, również podczas prezentacji badań związanych z aktywnością obywatelską oraz projektów, które związane były z podnoszeniem poziomu tej aktywności.

Demokracja bezpośrednia – fundusz sołecki

Jedną z odpowiedzi na coraz częstsze pytania dotyczące kryzysu demokracji może być demokracja bezpośrednia, która pomija poziom przedstawicieli i pozwala obywatelom i obywatelkom własnoręcznie podejmować decyzje. Nie jest to model, który można w obecnym momencie zastosować na poziomie całego państwa, natomiast jego elementy są coraz częściej wprowadzane w życie w różnych krajach świata. Przykładem takich działań może być coraz bardziej popularny budżet partycypacyjny, czy też jego polska odmiana – fundusz sołecki.

Podczas jednego z warsztatów towarzyszących konferencji, warsztatu dotyczącego nieformalnej edukacji obywatelskiej, zaprezentowaliśmy fundusz sołecki jako polski przykład bezpośredniego angażowania ludzi w proces demokratyczny.

Fundusz sołecki jako narzędzie wspierania lokalnej aktywności idealnie wpisuje się w te dyskusje. Pieniądze z funduszu sołeckiego, działania realizowane w jego ramach, to jest właśnie ten konkret, którego często brakuje. Nie idziemy na zebranie wiejskie uczestniczyć w jakimś amorficznym i abstrakcyjnym działaniu związanym z demokracją, tylko podjąć decyzję na temat tego, na co zostaną wydane nasze pieniądze. Głosowanie nad projektami do funduszu sołeckiego każdemu się opłaca – nie wszystkie pomysły mogą być zrealizowane i nie wszystkie potrzeby spełnione, jednak podczas dyskusji można zrozumieć racje drugiej strony i próbować dojść do kompromisu. Właśnie takie mechanizmy jak fundusz sołecki mogą być odpowiedzią na pytanie „Dlaczego ma ich to obchodzić?” Fundusz sołecki pozwala bowiem mieć bezpośredni wpływ na realną zmianę w naszym otoczeniu. Podejmowanie decyzji na temat wydatkowania środków z funduszu sołeckiego to zaangażowanie, które siłą rzeczy związane jest z edukacją obywatelską – aby podejmować decyzję konieczna jest świadomość i zrozumienia tego w czym bierzemy udział.

Jaka edukacja obywatelska?

Ze wszystkich dyskusji i warsztatów, które odbyły się podczas tegorocznej konferencji NECE wynika jedna niewątpliwa rekomendacja – nie może być mowy o jednej formie edukacji obywatelskiej. Zależnie od kraju, sytuacji, możliwości oraz grupy do której chcemy się zwrócić, musimy zmieniać podejście i metody. To po stronie edukatorów pozostaje odpowiedzialność za nadążanie za tym, gdzie są ludzie, co ich interesuje. Edukacja obywatelska powinna być więc przede wszystkim różna, dopasowana do kanałów komunikacyjnych którymi posługują się osoby, które nas interesują, odwołująca się do ich interesów.

Wydaje się też, że nie ma sensu dokładnego definiowania co jest a co nie jest edukacją obywatelską, jak również co jest aktywnością obywatelską, a co nie. Ważniejsze od definiowania wydaje się bowiem działanie i edukowanie przez doświadczenie. Taka „demokracja w praktyce” jest chyba najskuteczniejszą metodą angażowania i edukowania ludzi – nie tylko tych młodych, lecz w każdym wieku. Co warto podkreślić, niezależnie od charakteru edukacji obywatelskiej jej celem powinno być danie ludziom narzędzi i praktycznych umiejętności angażowania się. Ważne, żeby byli obywatelami świadomymi swoich praw, świadomymi tego kto i gdzie podejmuje decyzje i w jaki sposób można sprawdzić to w jakie sposób to robi.

Wiele pytań, niewiele odpowiedzi

Na wiele pytań związanych ze współczesną demokracją, odpowiedź może być taka – demokracja musi się zmienić. Masowe protesty, kryzys, niezadowolenie pokazują wyraźnie, że system polityczny obowiązujący w naszej części świata przestał się sprawdzać. Być może to właśnie formy demokracji bezpośredniej, sposoby na przekazywanie decyzyjności i odpowiedzialności za przyszłość sąsiedztwa/dzielnicy/miejscowości mogą pozwolić na odnowienie całego systemu społeczno-politycznego. Istotne jest również, aby ludzie mieli poczucie, że zawsze mogę sprawdzić jak przebiega proces demokratyczny oraz żeby wiedzieli jak to zrobić.

Najważniejsze jest, żeby ludzie wiedzieli po co są aktywni i co z tego wynika, żeby widzieli efekt swoich działań. Żeby znali swoje prawa i możliwości – jedynie w ten sposób odbudować możemy ich zaufanie w władz i całego systemu przedstawicielskiego. W innym przypadku, w kolejnych wyborach będziemy znajdować w urnach coraz więcej nieważnych kart wyborczych, wrzuconych tam rozmyślnie, w ramach cichego protestu.

Autor/ka: Barbara Klimek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *